Własna firma – co powiedziałabym sobie z przeszłości

wpis w: BLOG, Porady, Praca | 0

Kilka dni temu przypadkiem odkryłam, że właśnie dziś mija 5 lat od założenia przeze mnie firmy.

To taka okrągła rocznica, ale dla mnie to jednocześnie dużo i mało. Mało – bo tak na prawdę pracuję od dawna, a grafiką zajmowałam się już od czasów studiów. Wiele lat pracowałam jako freelancer a potem jakoś płynnie przeszłam do założenia działalności. Jednocześnie te 5 lat to dla mnie dużo, bo dużo się w tym czasie zmieniło.

W moim przypadku przejście z freelancingu na firmę było dobrym krokiem. Rozszerzyło moje możliwości i równocześnie dużo mnie nauczyło.

Od kilku dni przymierzałam się do tego wpisu zastanawiając się co właściwie chcę napisać. Dziś już wiem: powiem Wam to co powiedziałabym sobie z przeszłości, gdybym tylko mogła 🙂

Nie bój się zmieniać

Pamiętam, że gdzieś pod koniec liceum pisaliśmy notki o tym jak widzimy siebie za ileś lat. Nie pamiętam szczegółów i niestety nie mam pojęcia gdzie te notki się znalazły, ale mam wrażenie, że napisałam wtedy, że chcę być psychologiem. Jak widzicie to marzenie nie spełniło się kompletnie – i całe szczęście! W tym momencie wiem jak bardzo byłaby to praca, która mi nie odpowiada. Znając już lepiej samą siebie – swoje mocne i słabsze strony – wiem, że w żadnym zawodzie związanym z kierunkiem psychologii się nie odnajduję. To co wtedy uznawałam za pociąg do psychologii był tak na prawdę fascynacją społeczeństwem – kiedy to zrozumiałam poszłam na socjologię i to był świetny wybór.

Pierwszym co chciałabym powiedzieć samej sobie z przeszłości jest: nie przywiązuj się za bardzo do swoich decyzji. Oczywiście są kwestie w których warto być konsekwentną, ale najpierw dobrze rozeznaj siebie a potem nie bój się rezygnować ze źle wybranej ścieżki. To dotyczy też decyzji podejmowanych w firmie. Na początku miałam spory problem z porzucaniem przedsięwzięć, pomysłów i projektów. Teraz wiem, że czas marnowany w imię bycia konsekwentną mogę wykorzystać lepiej.

Zaufaj sobie i nie bój się mówić „nie”

Druga porada, po części wynikająca z pierwszej, to: ufaj swojej intuicji.

Jeśli wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią Ci, że to będzie ciężka współpraca to najprawdopodobniej będzie to… ciężka współpraca. Jeśli facet na pierwszym spotkaniu 6 razy zmienia zdanie, nie wie czego chce, krytykuje różne osoby ze swojego otoczenia to zaufaj sobie i nie bierz tego zlecenia. Szkoda nerwów i czasu. Z każdą minutą poświęconą na ten projekt trudniejsze i bardziej bolesne będzie postawienie znaku stop.

Zaufaj swojej intuicji, bo często potrafi ulepić z wielu przesłanek obraz, którego świadomie jeszcze nie potrafisz nazwać.

I kolejna rada wynikająca z poprzedniej: naucz się mówić „nie” i stawiać granice.

Zawsze uważałam, że jestem osobą asertywną – potrafię grzecznie i jasno wyrazić swoje zdanie. Ale nawet mnie zaskoczyło jak często spotykam się z trudnymi emocjonalnie sytuacjami tylko dlatego, że mam własną działalność gospodarczą. Tego nie przeczytałam w żadnym poradniku dotyczącym zakładania firmy!

Przez ostatnie kilka lat przekonałam się, że troszcząc się o własny biznes czasem trzeba mieć spore pokłady pewności siebie i asertywności. Nagle pojawia się zaskakująco dużo ludzi, którzy wiedzą lepiej czego Ci trzeba i nie zawahają się, żeby Ci to wciskać. I chodzi mi nie tylko o telemarketerów i różne „niezbędne” usługi czy rzeczy! Zaskakująco dużo ludzi może chcieć podczepić się na różne sposoby pod Twój biznes. A już najgorzej jest jeśli odniesiesz jakiś sukces, przetrzesz jakiś szlak, utorujesz sobie gdzieś drogę i zostaniesz doceniona w tym co robisz. Oni wiedzą jak Ci pomóc, jaki powinnaś wykonać następny krok, a przede wszystkim są przekonani, że bez nich się nie obejdziesz. Nie mówię tu o sytuacjach kiedy faktycznie nadarza się okazja ciekawej współpracy czy rozwoju. Jak ją odróżnić? Zazwyczaj po osiągnięciach i doświadczeniu osoby, która Ci coś proponuje. Jeśli w Twojej własnej ocenie jest to osoba, która nic w życiu nie zrobiła wartego Twojej uwagi, nic nie osiągnęła (i nie mówię tu tylko o wartościach materialnych, mówię o Twojej całościowej ocenie tej osoby i tego co w życiu robi) to dogłębnie i podwójnie uważnie rozważaj jej propozycje. Musisz zawsze pamiętać, że to Ty podejmujesz decyzje w swojej firmie i muszą być one zgodne z Tobą – z Twoim pomysłem na rozwój, z Twoim podejściem, z Twoją wizją firmy. Rozważaj różne możliwości, ale podejmuj decyzje rajonalnie i nie wahaj się powiedzieć: „nie”.

Ucz się od innych, ale pamiętaj, że nie ma uniwersalnych recept – o swoją firmę i swoje życie dbaj według swoich reguł.

Rób swoje

To że coś się sprawdziło w 10 innych przypadkach może być dla Ciebie wskazówką, ale nie Twoim jedynym drogowskazem, bo wcale nie musi u Ciebie zadziałać.

To, że wszyscy zakładają start-upy, szukają funduszy na kickstarterze czy chcą szybko i ekspansywnie rozwijać biznes to nie znaczy, że Ty też tak musisz i że w Twoim przypadku to się sprawdzi. Łatwo zachłysnąć się informacjami o cudzych zyskach i sukcesach, ale Ty budujesz swój własny i na tym się skup. Na szukaniu rozwiązań optymalnych dla Ciebie.

Ku przestrodze i dla zachowania równowagi warto czasem poczytać nie tylko o wspaniałych sukcesach, ale i porażkach. Polecam na przykład historię Sophii Amoruso i jej Nasty Gal. Nieudanych biznesów, starupów i porażek na rynku jest mnóstwo, ale rzadko jest to na tyle ciekawy materiał, żeby pisać o nim, więc o upadkach z wysokości poczytacie czasem, ale o tych co nawet nie zdołali zrobić trzech pierwszych kroków – raczej nie. To trzeba mieć po prostu w pamięci.

Rób swoje. Słuchaj innych, czytaj, rozważaj, ale podejmuj decyzje najlepsze dla siebie.

 

I na koniec najważniejsze. Chciałabym sobie z przeszłości powiedzieć: nie bój się, robisz dobrze i dobrze robisz to, co robisz. I to wystarczy. Praca i wytrwałość jest cenniejsza od szukania dróg na skróty, lepsza od poprzestawania na byle czym i, nawet jeśli na początku będzie trudno, to i tak warto, bo potem wszystko zwróci Ci się z nawiązką 😀